Przez chwilę pochłania mnie ciemność, jednak po kilku sekundach oślepia mnie blask słońca. Jestem na arenie. Nagle słyszę mocny, tubalny głos Claudiusa Templesmitha:
- Panie i Panowie! Sześćdziesiąte Piąte Igrzyska Głodowe uważam za otwarte!
Zaraz po tym oświadczeniu kobiecy głos zaczyna odliczać sześćdziesiąt sekund, po których będziemy mogli zejść z tarcz. Rozglądam się. Znajdujemy się po środku polany obrośniętej dookoła lasem. Czuję kompletne przerażenie. W Czwórce las wygląda zupełnie inaczej. Całe szczęście, że tyle czasu spędziłam przy stanowisku z rozpoznawaniem jadalnych grzybów i roślin. Jednak po chwili słyszę coś co mnie uspokaja. Odległy szum wody. Może to jakaś rzeka albo wodospad. Muszę się tam dostać. Na razie decyduję rozejrzeć się po Rogu Obfitości. Blisko mnie leżą dwa plecaki i nóż. Postanawiam je porwać i uciekać stąd jak najszybciej.
Rozbrzmiewa gong. Zeskakuję z tarczy i chwytam upatrzone przeze mnie przedmioty. Odwracam się i biegnę w kierunku najbliższego drzewa, jednak coś każe mi się zawrócić, więc spoglądam przez ramię na Róg. Zauważam dziewczynę z Dwójki celującą nożem do odwróconego plecami Finnicka. Decyzję podejmuję w mniej niż sekundę. Rzucam w dziewczynę najbliżej znajdującym się mnie oszczepem i biegnę tam. Wyszarpuję go z jej ciała i podbiegam do zdezorientowanego Odaira.
- Bierz co chcesz i uciekamy! - wrzeszczę i chwytam nóż leżący na ziemi. Nie odwracając się na nikogo wbiegam do lasu. Biegnę przez jakąś godzinę po czym zauważam rzekę i decyduję się biegnąć w kierunku jej źródła. Po kilku godzinach zamiast do źródła dobiegam do gigantycznego wodospadu. Dopiero tutaj decyduję się stanąć i odwracam się. Dwa centymetry od mojej twarzy widzę twarz Finnicka.
- Co ty robisz? - pytam zdenerwowana - Odsuń się.
- Przepraszam. - odpowiada mój sojusznik - Uratowałaś mi życie.
- Zgadza się. - mówię chłodno - Co teraz? - dodaję.
- Myślę, że powinniśmy obejrzeć ten wodospad.
- Wodospad? Myślisz, że jest za nim jakaś jaskinia, czy coś? - pytam zdziwiona.
- Wszystko jest możliwe. - odpowiada szczerząc swoje nieskazitelnie białe zęby - Chcesz sama sprawdzić, czy ja mam iść?
- Ja pójdę. - warczę, po czym zdejmuję ubranie i gdy zostaję w samej bieliźnie zanurzam się powoli w wodzie. jest cudownie chłodna. Mogłabym siedzieć tak cały dzień. Z niechęcią podpływam do wodospadu pryskającego na wszystkie strony wodą i nurkuję na jakieś dwa metry pod powierzchnią. Płynę naprzód. Po chwili trafiam na skalną ścianę, więc wypływam na powierzchnię. Przed moimi oczami ukazuje się całkiem spora, a co najważniejsze sucha jaskinia. Jest idealna do zamieszkania na jakiś czas. Wychodzę z wody i rozglądam się po grocie. Zauważam, że wodospad jest jakieś dwa metry od rozpoczęcia skalnej półki oraz, że z boku wodospadu znajduje się szczelina szerokości około metra, której nie widać z zewnątrz. Decyduję się przez nią wyjrzeć i jak na dłoni ukazuje mi się całe jeziorko tworzące się przy wodospadzie, ale także spory kawałek brzegu i część lasu. Uśmiecham się do siebie i wracam do Finnicka.
- Hej Odair! - krzyczę, idealnie naśladując dziewczynę z Szóstki. Mój sojusznik obraca się natychmiast w moim kierunku.
- Co ty robisz?! Chcesz żebym zawału dostał? - krzyczy, a ja śmieję się cicho.
- Nie, za dużo byłoby z tobą roboty. - odpowiadam z uśmiechem wychodząc z wody - Znalazłam jaskinię! Musimy tam tylko przenieść rzeczy nie mocząc ich.
- Ciekawe jak tego dokonamy. - mówi Finnick sarkastycznie, ale kiedy opowiadam mu o szczelinie rozbiera się do bielizny i w dziesięć minut cały nasz dobytek ląduje na skalnej półce.
Gdy mamy to załatwione decydujemy się zobaczyć co jest w naszych plecakach.
- Dwie pary zapasowej bielizny, trzy buteleczki jodyny, bandaże, zapałki, dwa koce, śpiwór, cztery konserwy, igła i nitka - mówię - Świetnie. Od razu możemy się przebrać w suche rzeczy!
- Może pójdę nałapać trochę jakichś ryb na kolację? - pyta Finnick.
- Dobrze. Idź. - odpowiadam. Gdy tylko znika mi z oczu przebieram się i siadam na jednym kocu. Po dziesięciu minutach wraca mój sojusznik z kilkoma rybami, paroma jadalnymi roślinami i garścią chrustu.
- Myślisz, że rozpalenie ogniska jest bezpieczne? - pytam patrząc podejrzliwie na drewno.
- Myślę, że możemy je rozpalić blisko tej szczeliny. Dym będzie wyglądał jak para wodna. - odpowiada i uśmiecha się do mnie.
- Zgoda. -wypalam i pół godziny później oglądamy smażące się ryby.
- Zaczyna się ściemniać - zauważa Finnick - zaraz pokażą kto zginął.
Wychylamy się przez szczelinę kiedy rozbrzmiewa hymn. Na niebie wyświetlają się zdjęcia poległych.
- Daerie, Samnela, Waen, Klovnie, Sam, Jakob, Sytia, Fayel. - mówi Finnick.
- Kto? - pytam zdumiona. Nie kojarzę żadnego z tych imion.
- Dziewczyna z Dwójki, którą zabiłaś to Daerie. Samnela do dziewczyna z Piątki, Wean to chłopak z Piątki, Klovnie to dziewczyna z Siódemki, Sam to chłopak z Ósemki, Sytia to dziewczyna z dziesiątki, a Fayel to chłopak z Dwunastki. - mówi Finnick.
- Jejku. Nie miałam pojęcia, że tak się nazywali. - mówię cicho. - Strasznie zimno się zrobiło, idę spać - dodaję.
- Ja też. - mówi Odair. Zgadzam się na to wiedząc, że na pewno nikt nie zdaje sobie sprawy, że tu jesteśmy, a może już jutro organizatorzy zmuszą nas do wyniesienia się z miłej kryjówki. Podchodzę do dwóch koców i śpiwora, ale nie wiem co zrobić. Teraz jest już bardzo zimno, a koc nie zatrzymuje ciepła tak dobrze jak śpiwór. Już chcę zaproponować Finnickowi, że będę spać pod kocem, gdy ktoś obejmuje mnie z tyłu w talii. Odwracam się. Patrzę mojemu sojusznikowi głęboko w oczy i odczuwam przyjemne ciepło. Przy nim mogę poczuć się bezpiecznie. Powoli moje usta zbliżają się do jego ust i łączą w pocałunku. Moim pierwszym prawdziwym pocałunku w życiu.
Świetne! Czekam ze zniecierpliwieniem na następny rozdział! <3
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się spodobał. Nie zauważyłam błędów. To świetnie (u mnie jest ich dżungla XD). Mam nadzieję, że w następnym dasz jakąś niezłą akcję. Szczerze na to liczę. Jak na razie pozostaje mi tylko czekać na następny rodział. Oby pojawił się jak najszybciej. Weny, weny i jeszcze raz weny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Nieoficjalna ; )