Ostatni rozdział z muzyką bardzo wam się podobał, więc postanowiłam kontynuować dodawanie piosenek :) Oczywiście, jeżeli komuś przeszkadzają wystarczy ją wyłączyć ;D Dedykuję ten rozdział Carolinie Szcześniak <3
Miłego czytania.
~ Pomyluna Everdeen.
(włącz piosenkę Michelle)
Patrzę na Finnicka szklanym wzrokiem. Jestem bardzo szczęśliwa. Nie wiedziałam co będzie, jak powiem Antony'emu, że kocham tylko Odaira, a teraz będę mogła być z chłopakiem, którego kocham i na dodatek nie stracę przyjaciela.
- To jak mała? Idziemy? - dopytuje Finnick. Ma na sobie biały garnitur z niebieskimi pasmami, a w ręku trzyma prześliczną perłową sukienkę obszytą muszlami.
- Z tobą? Zawsze! - odpowiadam z uśmiechem i rozglądam się po pokoju. Ściany przemalowano na biało i zielono. Na przeciwko mojego łożka stoi toaletka z różnymi kosmetykami zarówno do ciała jak i do włosów. Jest zrobiona z drewna zabarwionego na zielono. Wstaję i idę pod prysznic. Gdy wychodzę z łazienki jestem w samym ręczniku, więc wyganiam Finnicka i zabieram się do robienia makijażu. Nigdy nie byłam w tym dobra. Jedyne co mi się udało zrobić to zielona kreska na oku i pomalowanie rzęs maskarą. Musi wystarczyć. Z włosami mam nieco mniejszy problem. Łapię je wszystkie, jakbym chciała zrobić kitkę i zaczynam skręcać. Dzięki temu na czubku mojej głowy powstaje dosyć ładny, duży i poskręcany kok. Zauważam, że trochę włosów mi uciekło i stworzyło z przodu ładne lekko skręcone pasemko. Wygląda uroczo, więc go nie ruszam. Jedyne co jeszcze robię, to wpinam spinkę z perłą. Gdy to mam załatwione ubieram się w sukienkę i wkładam specjalnie dla mnie zrobione buty z małym obcasem i w kolorze morza.
Schodzę na dół, ale w kuchni kręci się mnóstwo ludzi przygotowujących wesele, więc wychodzę przed dom. Tutaj są porozstawiane różne stoły. Nie przyglądam się im bliżej i kieruję się w stronę plaży. Nigdy nie potrafiłam chodzić w butach na obcasach, więc je zdejmuję i na boso ruszam przez plażę. Zajęta podtrzymywaniem sukni dopiero po paru chwilach zauważam wielki skrawek plaży otoczony co większymi muszlami. W środku tak stworzonego kwadratu widzę kilka rzędów białych, rzeźbionych ręcznie przez mojego tatę krzeseł. Oczywiście pośrodku ich znajduje się przejśće dla panny młodej niemalże do samego morza, gdzie zauważam coś na kształt łuku weselnego z wyrzuconych na brzeg gałęzi drzew splecionych ze sobą różnokolorowymi wodorostami. Wszystko to wygląda zachwycająco. Podchodzę bliżej. Na każdym krześle jest coś wyrzeźbione. A to jakaś muszelka, jakieś słowo, kwiat, ryba. Siadam w pierwszym rzędzie na krześle z wyrzeźbionymi obrączkami.
Zaczynają schodzić się goście. Zauważam Finnicka i macham do niego. Siada koło mnie.
- Dobre krzesło wybrałaś. Będziesz podawać im to. - mówi i pokazuje mi białą malutką poduszkę wyszywaną perłami i dwoma pierścionkami z koralowca.
- Piękne. - szepczę, bo wszyscy już umilkli i obrócili się jak na komendę.
( włącz piosenkę Muzyka Weselna)
Rozlegają się pierwsze rytmy marsza weselnego i przez środek przechodzi Antony. Wygląda niesamowicie. Biały garnitur z gdzieniegdzie naszywanymi różnokolorowymi perłami. Przepiękny. Staje pod łukiem, ale nie jest sam, Ktoś już tam stoi. To Johanna Mason. Zwyciężyła jakieś Igrzyska. Jakim cudem zgodziła się prowadzić ceremonię? W życiu nie odgadnę. Przestaję się tym zadręczać dopiero, gdy zauważam moją siostrę i tatę. Ojciec jest ubrany na biało, ale mało odświętnie. Moją uwagę przyciąga Clarrissa. Ma białą suknię, na której są przyszyte muszle i perły. To sukienka mojej mamy. Na głowie ma diadem zrobiony z białego koralowca. Dałam jej go, kiedy miałam dziesięć lat jako prezent urodzinowy. Już się zatrzymała i patrzy mojemu przyjacielowi w oczy powtarzając dyktowane przez Johannę słowa. W pewnym momencie Mason kiwa do mnie ręką, więc wstaję i podchodzę z obrączkami. Każde z nowożeńców bierze po jednej, a ja siadam. Niewiele widzę przez łzy. To takie wzruszające. Słońce zaczęło zachodzić, a wszystko skąpało się w pomarańczowo- czerwonym blasku. Niesamowite. Pora na pocałunek. Cała widownia wzdycha. Clarrissa rzuca bukiet z kwiatami, a ja go łapię i uśmiecham się triumfalnie.
(włącz piosenkę Let it be)
Siedzimy na weselu. Wszystko idzie jak najlepiej. Dania smakują wybornie, a tort wygląda przepięknie. Wszędzie wiszą niebieskie i zielone lampiony, więc wszystkie przystrojone owocami morza stoły okrywa delikatna poświata. Większość ludzi, a przede wszystkim par bawi się na parkiecie. Akurat leci wolna piosenka, więc delikatnie kołyszę się z Finnickiem. Ramiona mam zarzucone na jego szyję, a on trzyma rękę na mojej talii.
- To co kochana... Jedziesz ze mną na Tournee? To już za dwa tygodnie. - pyta Odair cicho.
- Jeżeli obiecasz mi, że nie znajdziesz sobie w innym dystrykcie żadnej dziewczyny. - odpowiadam udając zniesmaczenie.
- Przy tobie żadna w moich oczach nie będzie interesująca. - oznajmia Finnick i delikatnie muska swoimi ustami moje, a ja tulę się do jego ramienia. To mój najlepszy wieczór w życiu.
***
(włącz piosenkę Hello Goodbye)
- Annie pospiesz się, bo spóźnisz się na pociąg! - krzyczy Clarrissa. - Za godzinę odjeżdżacie! Ruszże się kobieto.
- Biegnę! - wołam i wkładam do walizki szczoteczkę do zębów, po czym targam ją na schody. - Mamy problem! Prędzej drugi raz wygram Igrzyska, niż zniosę to na dół!
- Ja ci pomogę. - mówi Hamon i podnosi walizkę, jakby ważyła tyle co piórko. Dwie minuty później ściskam się z całą rodziną i Antonym, po czym wychodzę na dwór, a na kupce drewna zostawiam list do taty. Jest teraz na polowaniu. Pod dom podjeżdża samochód, więc wsiadam do niego i pół godziny później jestem na dworcu. Zakradam się cicho do wagonu przeznaczonego dla mnie i Finnicka, po czym zamykam drzwi. Z drugiej strony peronu słyszę krzyki i widzę błyski fleszy. To kamery z Kapitolu odprowadzają mojego ukochanego do pociągu.
Wsiada, a ja rzucam się mu na szyję. Nie widzieliśmy się właściwie od wesela mojej siostry, ponieważ przed Tournee robiono w Finnickiem z milion wywiadów, a ja pomagałam budować dom dla Antony'ego i Clarrissy. Jest już prawie gotowy. Wystarczy wnieść meble.
- Witaj kochanie! - krzyczy Lauren na mój widok.- Dawno cię nie widziałam! Chciałam tylko powiedzieć, ze w Dwunastce będziemy dopiero jutro po południu. Miłej podróży. - oznajmia. - Macie jakieś pytania?
- Tylko jedno, co tu można robić? - pytam.
- Mnóstwo rzeczy! Jest tutaj wagon, który wygląda jak łąka, strzelnica, pracownia malarska i rzeźbiarska, a no i basen. - wylicza Lauren i pokazuje nam drogę. Wie, że od razu będziemy chcieli popływać. Gdy wchodzimy do dobrego wagonu ukazuje się nam wcale nie mały basen. Idę do damskiej szatni i ubieram się w jakiś kostium. Kiedy wychodzę zauważam Finnicka robiącego coś przy jakimś urządzeniu.
- Co to jest? - pytam z zainteresowaniem.
- Gramofon. Odtwarza muzykę. Znalazłem trochę takich starych piosenek... Chcesz posłuchać?
- Jasne! - mówię, a on puszcza jakąś piękną piosenkę do której aż chce się tańczyć.
(włącz piosenkę Get Lucky)
Finnick rzeczywiście zaczął poruszać się w rytm muzyki, złapał mnie i wrzucił do basenu. Był on niezwykły. Pod powierzchnią pływały różne piękne, kolorowe ryby i rosły wodorosty.
Spędziliśmy resztę popołudnia pływając i słuchając piosenek z dawnych lat. W końcu zawołano nas na kolację składająca się głównie z owoców morza, co bardzo mnie i Odaira rozśmieszyło. Po zjedzeniu wybornych krewetek i wypiciu kieliszka wina idziemy do pokoju Finnicka.Tu przebieramy się w piżamy i idziemy spać. Czuję ciepło ramion ukochanego obejmującego mnie w pasie. Tęskniłam za tym. Po kwadransie zasypiam. Budzę się dopiero o jedenastej i idę na spóźnione śniadanie. Wracam do swojego pokoju i ubieram się w jasnoróżową sukienkę bez ramiączek. Idę szukać Finnicka. Znajduję go na strzelnicy.
- Nie chciałem cię budzić. - mówi na wstępie widząc moją minę. - Za kilka minut będziemy.
Rzeczywiście pięć minut później pociąg zatrzymuje się, a do naszych uszu dobiega krzyk dziewczyn czekających na zobaczenie Finnicka.
- Pamiętaj co mi obiecałeś. - szepczę cicho.
- Zawsze. - odpowiada i całuje mnie w szyję.
Wszystkie Twoje rozdziały są świetne. Mam nadzieję, że na Tournee będzie jakaś niezła akcja ;> A jak na razie to czekam na następny rozdział : )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Nieoficjalna
Ooo jakie słodkie <3
OdpowiedzUsuńNo ciekawa jestem co teraz wymyślisz :D
Czekam na kolejny rozdział ^^
Rozdział mi się podoba ^^ Parę drobnych błędzików i powtórzeń, ale ogólnie jest git :D Czekam na nastęny! <3 I DZIĘKUJĘ ZA DEDYKACJĘ :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie skończyłam czytać wszystko,bo dopiero nie dawno odkryłam twój blog. :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam go! <3
Zauważyłam,że długo już nie pisałaś.. SMUTEG. :(
Czekam na kolejny rozdział. :D