Jest dziewiąta rano, mój tata stoi nade mną i głaszcze mnie po twarzy. Za cztery godziny udamy się na plac w oczekiwaniu na wybór trybutów. Jak na razie jednak postanawiamy iść połowić troszkę ryb. Ubieram się w normalne rzeczy i w dwie minuty jestem przed domem. Chwytam wędkę i mały trójząb, który mój tata zrobił specjalnie dla mnie po czym idziemy w nasze ulubione miejsce. Trzy godziny mijają niesamowicie szybko. Nałowiliśmy blisko dwadzieścia ryb i zebraliśmy pełne wiadro małży. Jednak pora wracać do domu i szykować się na dożynki.
- Gdzie się podziewaliście tyle czasu?! - krzyczy Clarrise - Zostało pół godziny! Siadaj mi tu natychmiast!- warczy i popycha mnie na najbliżej stojące krzesło, po czym zaczyna czesać moje czarne jak węgiel włosy i zaplata jest w prosty warkocz, wciska mnie w starą sukienkę mojej mamy o zielonym, jak moje oczy kolorze i wkłada na nogi niebieskie pantofelki. - No, jakoś w końcu wyglądasz! - mówi i uśmiecha się. Ona nie jest ani trochę do mnie podobna. Ma wielkie brązowe oczy, blond włosy i jasną skórę. Tak samo mój brat. Oni są podobni do mamy, ja do taty. Tak bywa.
Czuję, że ktoś bierze mnie za rękę. To tata. Przestaję myśleć. Zżera mnie strach. Nie pamiętam jak znalazłam się wśród czternastolatków na placu, ktoś musiał mnie tu przyprowadzić. Wybija trzynasta, a burmistrz rozpoczyna swoją nudną przemowę. Zawsze jest taka sama. Mówi o historii Panem, buntach, o tym jak niszczono Trzynasty Dystrykt i o tym, że to przez Mroczne Dni mamy Igrzyska Głodowe. To bardzo nudne. Nigdy tego nie słucham. W Kapitolu, czyli stolicy Panem, Igrzyska są jak wydarzenie sportowe. Okropieństwo.
Po tym przemówieniu. Na scenę wychodzi Lauren Erdick. Jest to kobieta losująca trybutów z naszego dystryktu. Uśmiecha się do nas i mówi entuzjastycznie "Panie mają pierwszeństwo." po czym wkłada rękę do wielkiej szklanej bańki z imionami wszystkich dziewczynek naszego dystryktu. Ja mam jak na razie trzy wpisy, gdyż im starszy jesteś, tym więcej tych wpisów masz. Czasami rodziny są tak biedne, że dzieci muszą zgłaszać się po astragale (paczki z odrobiną żywności). Wtedy wpisów jest o wiele więcej. Lauren wyjmuje rękę z kuli i czyta imię i nazwisko nieszczęsnej dziewczynki.
- Fany Laimia. - To ja.
Świetne . :* Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńdziękujęęęę <3 będzie niedługo ^^
UsuńNiesamowite, czekam na kolejne <3
OdpowiedzUsuńkochana <3
Usuń