piątek, 7 marca 2014

Rozdział Czternasty. 66 Igrzyska Głodowe czas zacząć.

Nie lubię opisywać wydarzeń przed Igrzyskami, więc starałam sie je trochę skrócić :3 Następny rozdział będzie dużo ciekawszy ;) Buźka.
~ Pomyluna Everdeen

   - Chodź, już czas. - mówię cicho do siedzącej na kanapie siostry, a ona delikatnie podnosi się na nogi i chwyta mnie za rękę. Czuję jak jej ciało drży niekontrolowanymi ruchami. Bardzo obawia się o dziecko i o to, że ją wylosują. Ja też mam się czym martwić. Bo co będzie jak jeszcze raz pojadę na arenę? Bez Finnicka nie dam rady.
Rozglądam się dookoła. Jesteśmy już przy placu. Całuję Clarriss na pożegnanie i idę do sektora dla piętnastolatków. Niedługo mam urodziny. Widzę moją siostrę i Antony'ego między osiemnastolatkami. Finnick wychodzi na scenę wśród wiwatów tłumu. Burmistrz przemawia tak jak zawsze. Nie słucham tego. Wyłączam się. Zaczynam uważać dopiero kiedy Lauren podchodzi do szklanej kuli i mówi śpiewnym głosem:
- Wesołych Głodowych Igrzysk i niech los zawsze wam sprzyja. Panie jak zwykle mają pierwszeństwo. - sięga po jedną z tysiąca karteczek. Zamykam oczy.
-Clarrissa Laimia. - pada wśród zupełnej ciszy. Nikt nie zgłasza się za nią. Nikt nie może wydobyć z siebie głosu.
- Eeee. Chodź tu kochana. - mówi cicho Lauren. Otwieram oczy. Widzę moją siostrę kroczącą przez tłum i Antony'ego nie płacze, ale wiem, że ledwo się przed tym powstrzymuje. Chciałabym go pocieszyć, ale na to jest tylko jeden sposób. Otwieram usta i słyszę czyjś głos.
- Zgłaszam się na trybuta. - nie wiem o co chodzi. Patrzę na osoby wokół mnie. Czemu oni się rozstępują? Stoję tak chwilę, aż uprzytamniam sobie co się stało. To był mój głos. Ruszam na podium. Nie patrzę na moją ciężarną siostrę. Nie słyszę co się dzieje. Przed moimi oczami ukazują się ciemne plamy. Ostatnią rzecz jaką zarejestrowałam przed omdleniem to płomienisto rude włosy i wielkie brązowe oczy przy mojej twarzy.
                                                                           
                                                                            ***

- Popatrzcie! Chyba się budzi. - słyszę kobiecy głos. W pierwszej chwili wcale go nie poznaję. Siadam i stwierdzam, że jadę pociągiem. Ogarnia mnie przerażenie. Wbijam paznokcie w ramiona. Chcę się obudzić. To nie może być prawda, ale skoro nie... to czemu tu jest Lauren?
- Puść! Oszalałaś?! - ten głos rozpoznam wszędzie. Finnick.
- Kto jest drugim trybutem. No kto?! - krzyczę.Już pamiętam co się stało. Po mojej rozpalonej twarzy spływają łzy.
- Antony. - te słowa uderzają mnie jak piorun. Jak to możliwe? Miałabym zabić swojego najlepszego przyjaciela? Męża mojej siostry? Ojca jej dziecka? Zaraz... Clarrissa....
- Finnick.. co stało się z ... - pytam cicho, a słowa grzęzną mi w gardle. Boję się odpowiedzi.
- Nic jej się nie stało. Dziecku też - odpowiada mój ukochany cicho, a ja oddycham z ulgą. Mój przyjaciel musi przeżyć. Zrobię wszystko aby tak było. Wstaję i idę wziąć prysznic. Ubieram się byle jak i zaczesuję włosy w długi warkocz sięgający aż mi końca pleców. W tej samej chwili staje się pociąg. Wysiadam z niego i biegnę jak najszybciej przez peron. Zatrzymuję się dopiero w swoim pokoju. Pojęcia nie mam jak tu dotarłam. Wygląda tak samo jak poprzednio. Rozglądam się i rzucam na łóżko. Znowu ten koszmar ma zacząć się od nowa. Tym razem jednak nawet nie chcę przeżyć. Muszę utrzymać przy życiu Antony'ego.
  Widocznie rozmyślając nad moją beznadziejną sytuacja zasnęłam, gdyż budzę się już rano i to w ubraniu. Wstaję i patrzę na zegarek. Jest szósta. Idę pod prysznic. Ubieram się w zieloną bluzkę i czerwone spodnie, po czym idę na śniadanie. Ku mojemu zaskoczeniu Antony już tam jest.
- Cześć mała. - mówi i uśmiecha się delikatnie.
- Cześć. - odpowiadam niewyraźnie i siadam na drugim końcu stało. Chcę być jak najdalej od niego.
- Coś się stało?
- Nic.
 Reszta śniadania mija w ciszy. Kiedy kończymy jeść, burczę coś o pójściu na trening.
- Właściwie, gdzie jest Finnick? - pyta Antony.
- Pewnie jeszcze śpi. Jest dopiero ósma. - odpowiadam lekceważąco i kieruję się w stronę windy, a mój przyjaciel biegnie za mną. Wpychamy się do niej i zjeżdżamy na dół. Słuchamy przemowy jakiejś pani, która mówi nam o tym co tutaj znajdziemy i czego możemy się nauczyć. Oczywiście jej nie słucham. Już raz tu byłam. Tym razem nie obieram żadnej taktyki. Chodzę po wszystkich stanowiskach omijając tylko i wyłącznie trójząb.
  Tak mijają trzy dni treningów. Dużo jem, mało się odzywam. Większość czasu spędzam w swoim pokoju leżąc na łóżku. Czasami przychodzi do mnie Finnick, a czasami Antony. Wszystko jest takie same. Jakbym ugrzęzła we wspomnieniu. Nie. Teraz jest gorzej. Nie mam nawet ambicji, żeby przeżyć. Gdy nadchodzi dzień pokazu przed sponsorami robię dokładnie to samo co rok temu i o dziwo znowu dostaję 11 punktów. Antony zresztą też. To wszystko jest bez sensu.

                                                                         ***

  - Przed wami... Annie Cresta z Dystryktu Czwartego! - krzyczy Ceasar Flickerman, więc ruszam przez scenę w burzy oklasków. Siadam na wygodnym fotelu, a na twarzy mam sztuczny uśmiech. - Ślicznie dziś wyglądasz! - dodaje prowadzący, a ja w pełni się z nim zgadzam. Mam piękną niebieską sukienkę sięgającą kostek i zielone buty na wysokim obcasie.
- A ty jak zawsze. - odpowiadam, widownia ryczy ze śmiechu.
- Podobna to ty jesteś do twojej kuzynki, nie ma co... - mówi Flickerman ze śmiechem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - znowu ryk na widowni.
- Pomówmy o czymś poważniejszym. - niemalże szepcze Ceasar, a ludzie milkną. - Zgłosiłaś się za ciężarną... kuzynkę. Tak? Dobrze mówię? - kiwam głową. - Dlaczego to zrobiłaś?
- Jak mogłabym patrzeć na to jak ją mordują z dzieckiem w brzuchu? To by było chore. Kocham ją.. jak siostrę, matkę i kuzynkę w jednym.  - odpowiadam ze łzami w oczach. Prowadzący łapie mnie delikatnie za dłoń.
- Rozumiem. - mówi. - Przepraszam, to na pewno trudny temat. Jak Finnick sprawdza się w roli mentora?
- Świetnie. - odpowiadam cicho. - Fany na pewno by się ucieszyła... widząc jak świetnie sobie radzi. Jestem szczęściarą, że nie z nim wylądowałam na arenie. - dodaję.
- A jednak! Trafiłaś ze swoim najlepszym przyjacielem, czyż nie?
- Owszem - to jedno słowo ledwo przechodzi mi przez gardło. - Tak wyszło. - w tym samym momencie rozlega się brzęczyk kończący rozmowę. Widownia wstaje i klaszcze. Niektórzy wciąż jeszcze płaczą, niektórzy ocierają łzy z policzków. Naprawdę się przejęli. Schodzę z estrady i uciekam do windy. Nie chcę słuchać rozmowy Antony'ego. Zapewne wspomną coś o mojej siostrze, a nie chcę tego słuchać. Wpadam do pokoju, zmywam makijaż i kładę się się spać. Gdy tylko zgaszam światło ktoś uchyla drzwi do mojego pokoju i wślizguje się bezszelestnie. To Finnick.
- Wszystko w porządku? - pyta cicho.
- Odkąd tu wszedłeś, w jak najlepszym - odpowiadam, przytulam się do ukochanego i zasypiam.

***

- Kochanie, wstawaj na śniadanie. - słyszę cichy głos. 
- Odwal się Odair. - warczę, ale otwieram oczy. Wstaję i patrzę na siebie, jestem naga. Przez chwilę nie wiem co się stało, ale powoli przypominam sobie zdarzenia ostatniej nocy... Źrenice rozszerzają mi się ze strachu. Biegnę do łazienki i wskakuję pod prysznic. Finnick pewnie pukał, ale nie otworzyłam. Nie mam zamiaru z nim o tym rozmawiać. Wychodzę, ubieram się i idę na śniadanie. Niemalże wpadam, na idącego koło moich drzwi Antony'ego. 
- Wszystko w porządku? - pyta i patrzy mi w oczy. Wszystko z nich wyczytuje bo unosi brwi do góry i bez słowa idzie do jadalni, a ja za nim. Śniadanie też przebiega w milczeniu. Gdy wstajemy idziemy od razu do windy i jedziemy na sam dach, gdzie zabiera nas poduszkowiec, a kobieta z igłą wstrzykuje nam lokalizator. Po około godzinie jazdy docieramy na miejsce. Wchodzę do mojego pokoju przygotowawczego, a Loky ubiera mnie w kostium, który mam nosić na arenie. Gdy spoglądam na siebie w lustrze nie mogę uwierzyć własnym oczom. Co to ma niby być?!

4 komentarze:

  1. Czekam na następny kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział! potrafisz trzymać w napięciu, nie ma co :D Czekam na nn !! PISZ JAK NAJSZYBCIEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz! Z niecierpliwością czekam na następny rozdział C:

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny świetny rozdział. Jestem bardzo ciekawa jaki to będzie kostium XD Weny, weny i pisz szybko następny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń